Ale sama nie wiem… Może jednak nie… A co będzie jeśli… Przyznasz, że nieraz sami skutecznie sabotujemy swoją zmianę. Jak wyjść z tego schematu i nie bać się podążać za głosem serca?

Zamartwianie na zapas

Na pewno nieraz usłyszałaś, że my kobiety myślimy za dużo. I muszę przyznać, że… coś w tym jest. Sama należę do osób, które w minutę potrafią stworzyć nieskończoną ilość scenariuszy, pt. “Co by było gdyby”. Tracąc energię na martwienie się tym co może się stać, zdecydowanie zbyt szybko rezygnujemy z podjęcia działań. Zawsze przecież będzie jakaś myśl w stylu “jestem za młoda/stara”, “to i tak się nie uda”, “nie jestem dość dobra”. W ten sposób odkładamy nasze plany, marzenia i szczęście, a przecież “Im dłużej czekasz na przyszłość, tym będzie krótsza”. Może właśnie przyszła pora, żeby postawić na swoim?

Wewnętrzni krytycy

Na pocieszenie dodam, że każdy żywy człowiek w swojej głowie ma grono zacnych “doradców”. Część z nich podsuwa ci słowa, które usłyszałaś w dzieciństwie. Część przypomina o ograniczających przekonania, które masz w głowie. Różnica między osobami, które osiągają sukces, a tymi, którzy stoją w miejscu polega jedynie na tym, że ci pierwsi zdają sobie sprawę, z tego co dzieje się w głowie (i że to nic poza wyobrażeniami). Nasza podświadomość po prostu nie lubi zmian. To naturalne, że zachowanie statusu quo nie będzie wymagało tyle energii co zmiana. Jeśli jednak nie masz ochoty tkwić w miejscu, wiedz że żadna z tych myśli, które ci mówią, że się nie uda nie jest prawdą, ani nawet przeczuciem. To po prostu reakcja obronna leniwego umysłu. Na dobrą sprawę nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zrobiła to, na co masz ochotę. Zobacz co wcześniej pisałam o zachowaniach, które utrudniają osiągnięcie celu: “5 rzeczy, przez które dotychczas NIE osiągnęłaś celu”.

Jak zmienić podejście?

Po raz kolejny tracisz energię na rozmyślanie o tym “co będzie jeśli…”, albo “co by było gdyby…”. Czujesz się coraz bardziej sfrustrowana, bo stale zwlekasz z podjęciem działania. Jesteś bliska rozstroju nerwowego, bo ciągle nie wiesz CO MASZ ZROBIĆ?!  W każdym z tych przypadków masz dwa rozwiązania.

Pierwsze: przestań o tym myśleć. Tak jak mętna woda, najszybciej oczyści się kiedy zostawisz ją w spokoju – tak podjęcie decyzji przyjdzie łatwiej, kiedy myśli same się uspokoją.

Drugie: zamiast myśleć o tym “co to będzie?!”, zastanów się “jak chciałabym, żeby było?”. I to nie raz. Rób tak za każdym razem kiedy znów będziesz wpadała w (niepotrzebną) panikę. Jedyne na co masz wpływ, to na siebie. Na to co zrobisz. Jak zareagujesz. Jak przyjmiesz pojawiające się okoliczności. Nie ma potrzeby tracić energii na tworzenie scenariuszy, które z dużym prawdopodobieństwem się nie zdarzą. Zainwestuj ją w tworzenie wizji przyszłej siebie, tego jak chciałabyś żeby wyglądało twoje życie, tego co chciałabyś żeby się stało. Na to masz realny wpływ dzięki swoim wyborom i podejmowanym decyzjom.


Zobacz jak stworzyć Tablicę marzeń – instrukcję znajdziesz tutaj. Czy Ty czasem też masz dość swoich wewnętrznych krytyków i zamartwiania się na zapas? Daj znać w komentarzu jak sobie z nimi radzisz 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *