Strach przed niepowodzeniem potrafi skutecznie nas zniechęcić. Porażka sprawia, że odsuwamy, a nawet całkiem rezygnujemy ze swoich celów. W dzisiejszym wpisie opowiem Ci ten strach ten strach się bierze i jak go pokonać. Opowiem o ćwiczeniu, które bardzo pomaga zmienić perspektywę patrzenia na swoje działania i wreszcie rozwinąć skrzydła.

Boję się, że nie wyjdzie

Inspiracją do tego odcinka jest wiadomość od Agnieszki:

Jestem obecnie na L4 i muszę rozwiązać umowę o pracę. Mam pomysł na własny start, ale brakuje mi siły. Boję się że coś pójdzie nie tak. Będzie rozczarowanie. Teraz mam moment przejściowy. To duża dla mnie zmiana. Od 25 lat czynna zawodowo i pierwszy raz mam się odważyć aby zrealizować swoje marzenie. To trudne. Jak spowodować, żeby widzieć tylko cel i nie oglądać się do tyłu?

Myślę, że to, o czym pisze Agnieszka wielu z nas jest bardzo bliskie. Kiedy los stawia nas w obliczu podjęcia decyzji: czy iść w dobrze znane czy w zupełnie nowe – wcale się nie dziwię, że to, co towarzyszy nam najmocniej to lęki i wątpliwości.

opuszczenie strefy komfortu

Jeśli przez 25 lat żyło się w bańce bezpieczeństwa i odtwarzania tego samego scenariusza – wszystko poza nim wydaje się przerażające. Myślę jednak, że nie bez przyczyny taka sytuacja przydarza się w życiu. Ale może w ten sposób ten los chce nam zakomunikować, że wreszcie nadeszła pora, aby zweryfikować czy to, co na co dzień pielęgnuje na pewno jest moje? Czy żyję w zgodzie ze sobą czy oczekiwaniami innych ludzi?

Bo czy nie o to chodzi w rozczarowaniu, którego tak bardzo boi się Agnieszka? Czy to nie sedno tego problemu? Czy nie obawiamy się, że zawiedziemy, rozczarujemy, zniechęcimy do siebie innych?

Porażka: dlaczego tak bardzo się jej boimy?

Zwróć uwagę co tak naprawdę idzie za uczuciem rozczarowania. Możemy go nazywać zawodem, porażką, niepowodzeniem. Tym co tak naprawdę najgłębiej się za nim kryje jest STRACH PRZED ODRZUCENIEM.

Boimy się, że kiedy poniesiemy porażkę inni przestaną nas akceptować. Że przez popełnienie błędu inni nas odrzucą, nie zasłużymy na ich uwagę, godność, szacunek. Jeśli coś pójdzie nie tak, stracimy w ich oczach. Dlatego tak panicznie boimy się czegokolwiek zmieniać…

przekonania wyniesione z domu

Jest to ściśle związane z tym, w jakim domu przyszło nam się wychowywać. Tak naprawdę są dwie możliwości. Mogliśmy zostać wychowani w miłości warunkowej – w myśl zasady “będę cię kochać jeśli…” lub w mogliśmy zostać wychowani w miłości bezwarunkowej – “kocham cię bez względu na wszystko”. To na jakich rodziców trafiliśmy miało w tej kwestii fundamentalne znaczenie.

Jeśli zostaliśmy wychowani w miłości warunkowej – zawsze będziemy się zadręczać pytaniami: czy to dobra decyzja? Będę jej żałować? Powinnam/powinienem to robić? Czy nadal będę kochana/kochany? Co jeśli nie zostanę zaakceptowana/zaakceptowany?

zabieganie o akceptację innych

Miłość rodziców dla dziecka jest równa poczuci bezpieczeństwa. Wychowanie w takim domu równa się wykształceniu instynktu, który pozwala na wyczuwanie potrzeb i oczekiwań innych byleby tylko zasłużyć na ich miłość. Jeśli takiego schematu uczymy się od dziecka, jak się nauczyć myśleć inaczej?

Myślę, że wcale nie trzeba się tego uczyć. Każdy z nas w głębi duszy to wie.

Wróćmy do wiadomości, którą napisała Agnieszka. Ona JUŻ MA pomysł na własny start. Boi się, ma wątpliwości, ogarnia ją strach – ale równocześnie wie, że jest w stanie to zrobić. Gdyby tego nie wiedziała, nawet nie przeszłoby jej to przez głowę. Taki pomysł zostałby odsiany zanim jakakolwiek część świadomego umysłu byłaby w stanie ją przechwycić. I nie tylko Agnieszka tak ma.

Każdy z nas ma tą iskierkę, to ziarenko innego schematu myślenia, które sieje wątpliwości, że można inaczej. Że jest coś więcej. Że “zasługuję”.

porażka, a pozytywne schematy myślenia

Do pozytywnych schematów myślenia, które wynikają z poczucia bycia akceptowanym należą:

  • jestem ok,
  • jestem wystarczająca/wystarczający,
  • zasługuję,
  • jestem kochana/kochany,
  • jestem akceptowana/akceptowany.

Takie przekonania na temat własnej wartości robią ogromną różnicę. Ludzie z takim podejściem nie potrzebują patrzeć się na innych, aby wiedzieć czy coś robią właściwie lub nie. Porażka przestaje być taką blokadą, bo wiedzą, że nie wpływa na poczucie własnej wartości.Tacy ludzie ufają SOBIE. Idą za SOBĄ. Z tej energii bierze się siła, która pomaga wprowadzać dobre zmiany w swoim życiu.

Jak pokonać strach przed porażką?

Wątpliwości, przed którymi stoi Agnieszka są dowodem na to, że sama nie do końca sobie wierzy. Słyszy ten głos, który jej powtarza te wszystkie dobre rzeczy, ale ma problem z przyjęciem tego do wiadomości. Myślę, że najlepiej świadczy o tym pytanie, które zadaje na końcu:

Jak spowodować, żeby widzieć tylko cel i nie oglądać się do tyłu?”

Jak sprawić, by widzieć swoje możliwości, mieć jasność i pełne zaufanie do siebie i przestać oglądać się … no właśnie. Co to znaczy “do tyłu“? Czy chodzi o jakieś doświadczenie? Osobę? Coś, co przeżyłam/przeżyłem jako dziecko? O coś, co mnie wstrzymuje? Co ściąga w dół (zwłaszcza wtedy kiedy ciągnie mnie górę)?

porażka: Jak przestać się bać, że nie wyjdzie?

Najwięcej naszych lęków, obaw, ograniczających przekonań bierze się z przeszłości. Z czegoś co usłyszeliśmy, zobaczyliśmy, doświadczyliśmy lub w co nauczono nas wierzyć. Podświadomie każdy z nas ma w sobie zakorzeniony schemat tego ‘na ile zasługuje’. Bo to przekazali nam rodzice, bo to oglądaliśmy na co dzień, bo tym przesiąknęliśmy. Z czasem jednak dochodzi do weryfikacji tych wpojonych zasad.

Poznajemy coraz więcej ludzi. Nawiązujemy coraz więcej relacji. Mamy coraz głębszy wgląd w siebie. Coraz więcej doświadczeń. To wszystko staje się wypadkową do tego, CO SAMI UZNAJEMY ZA PRAWDZIWE. Właśnie wtedy dochodzi do zgrzytu.

Jak uwierzyć w nowy (własny) system przekonań skoro przez większość dotychczasowego życia uznawaliśmy czyjąś prawdę? Umysł zrobi wszystko, aby zostać w tym co dobrze znane – nawet jeśli nie już dla nas prawdziwe. Ten moment zagubienia, strachu, lęku, niepokoju jest niczym innym jak manifestacją tej wewnętrznej niezgody na wyznawanie starych wartości.

niezgoda na wyznawanie cudzych wartości

Na jakimś poziomie każdy z nas ma świadomość swojego potencjału. Być może znajdujesz się w takim momencie życia, w którym masz już dość zasobów, aby podjąć właściwą decyzją, za którą prawdą chcesz dalej podążać.

Ja oczywiście tego nie wiem – sama czy sam musisz sobie na to odpowiedzieć.

Jak nauczyć się wierzyć sobie?

Najlepszym sposobem będzie zostanie trochę w tej niewygodzie i strachu. Spróbuj zrozumieć czego chcą Cię nauczyć. Wiem, że presja uciekającego czasu wcale nie ułatwia podjęcia decyzji, ale pamiętaj, że ta lekcja i tak wróci. Prędzej czy później znów przyjdzie.

Pierwszym i najważniejszym elementem jej odrabiania jest uwierzenie, że nie musisz zabiegać o uznanie, miłość, akceptację – bo Ty już je masz. Bez względu na to, czy pomysł na firmę okaże się sukcesem czy nie. Niezależnie od tego, co postanowisz.

Wystarczy, że zrobisz to, co na ten moment to co możesz zrobić. Podejmiesz najlepszą decyzję, którą potrafisz podjąć NA TEN MOMENT.

Porażka nigdy nie definiuje Twojej wartości

Strach przed porażką i rozczarowaniem bierze się głównie z tego, że mylnie zakładamy, że przez niepowodzenia i błędy będziemy mniej wartościowi. Mniej docenieni w oczach innych. Że mniej zasługujemy, aby nas kochać. Tego schematu uczymy się w domu, w którym dorastaliśmy w miłości warunkowej i przekonaniu: „będę cię kochać jeśli…” Pora zrozumieć, że to nie jest prawda absolutna na temat tego, co możesz i na co zasługujesz.

Właśnie dlatego mam pytanie:

  • Czym dla Ciebie jest to, za czym nie chcesz się dłużej oglądać? Co chciałabyś/chciałbyś odpuścić?

Będę zachwycona jeśli dasz znać w komentarzu. Nie odchodź bez pobrania darmowego audiotreningu “Jak zamienić życzenia w plan” z 3 strategiami, które dodają odwagi i jasności, aby realizować cele, na których najbardziej Ci zależy.

Pamiętaj, że niezależnie od tego, jak brzmi Twój cel jesteś (i zawsze będziesz) w stanie tego dokonać. Jedyne czego Ci potrzeba – to odwagi!

Ściskam,
Kasia

2 myśli na “Porażka: jak przestać się bać, że nie wyjdzie?”

  1. Strach jest towarzyszem w naszym życiu codziennym. I czy tego chcemy, czy nie będzie nam towarzyszył. Wcześniej również byłam “z tych – co obawiali się porażki” – ale teraz wiem, że największym strachem jest “strach się bać” – porażka – to nic strasznego. Wiele musiało rzeczy wydarzyć się w moim życiu, że zaczęłam myśleć właśnie w ten sposób. Nie były one przyjemne, ale musiały się wydarzyć – teraz to wiem. Jestem wdzięczna za te lekcje.

    1. Katarzyna Antonik-Heller

      To bardzo ważne co piszesz! Nie da się dojść do spełnienia, samorealizacji, sukcesu nie popełniając przy tym błędów. To one są mają moim zdaniem największe znaczenie. Po pierwsze, bo są naturalnym elementem drogi, a po drugie – bo to takie doświadczenia, które pomagają nam się oderwać od tego, czego chcą dla nas inni, aby dojść do tego, czego sami dla siebie chcemy.

      To inspirujące móc od Ciebie usłyszeć, że te lekcje – choć trudne – prowadzą na Drugą Stronę Mocy, gdzie jest się szczęśliwszym 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *