Wielu z nas, twórców internetowych chce zarabiać na pisaniu. Niezależnie czy masz własny produkt czy opisujesz produkty innych – na pewno zależy Ci, aby poznać jak działa content marketing. O tym jak pisać lepsze teksty rozmawiam z profesjonalnym copywriterem (i najbardziej sympatycznym blogerem jakiego znam!)

Content marketing – sekret skutecznych treści

Maciek zawodowo zajmuje się pisaniem. Swoją wiedzą dzieli się na blogu i w swojej grupie na Facebooku. Ponieważ konsekwentnie odmawia zaproszeniom do video i podcastów musiałam wymyślić sposób, aby wyciągnąć z niego jak najwięcej.

Promocja w internecie okiem copywritera

Kasia: Chciałam Cię namówić na spotkanie na żywo, ale się nie udało. No cóż, pomyślałam, że w takim razie zostaje przygotowanie pytań w pliku, na które zbiorczo odpowiesz, a ja to wkleję do posta.
Ale taki wywiad jest mało dynamiczny!
Wtedy wpadło mi coś do głowy… To nie będzie “suche” odpowiadanie na “sztywne” pytania, ale swobodna wymiana mailów, aby najlepiej odzwierciedlić rozmowę, którą odbylibyśmy na żywo. Dlatego: czas start!
Pisałam to we wcześniejszej korespondencji, więc powtórzę też tutaj: czuję się jakbyśmy znali się od lat! Choć poznaliśmy się ledwie kilka miesięcy temu na Twojej grupie na Facebooku, to masz w sobie coś, co znosi wszelkie bariery. I zaryzykuję stwierdzenie, że tym czymś jest pisanie.

Piszesz tak, że zbudzasz emocje, zaangażowanie, porywasz tłumy! Jak to robisz?

Maciek: Myślę, że kluczem do znoszenia barier jest moja wrodzona…nieśmiałość.

Dzięki niej rozmówca / internetowy odbiorca nie czuje się przytłoczony, zażenowany czy właśnie – onieśmielony moją osobą. W efekcie niektórzy mogą się poczuć tak, jak piszesz Choć prawdę mówiąc, nikt nigdy mi na to nie zwrócił uwagi. Co do wzbudzania emocji czy zaangażowania. Gdzieś kiedyś przeczytałem, że aby zapalać innych do czegoś, samemu trzeba płonąć. Więc przepis jest bardzo prosty.

Po drugie, żeby porwać czytelnika, trzeba dać mu rzecz możliwie najwyższej jakości.

Właśnie dlatego w każdy blogowy tekst wkładam mnóstwo serca. Nawet jeśli jest to dosłownie kilka zdań, to zanim przeleję je do edytora, muszę je solidnie przemyśleć. To z jednej strony błogosławieństwo, ale i przekleństwo, bo trudno jest mi napisać coś metodą na pół gwizdka, na odwal się. Swoją drogą, moi klienci powinni się cieszyć, że nie płacą mi od godziny :)))

Kasia: O rany. Cudownie, że to piszesz. Kiedyś zastanawiałam się, czy to normalne, że tyle czasu zajmuje mi pisanie – ale masz rację. Nie warto iść w ilość – znacznie ważniejsza jest jakość! Zwłaszcza w Internecie, gdzie raz opublikowany tekst żyje wiecznie. A skoro o tym mowa – z czym mamy największy problem jako twórcy (Twoim okiem copywritera)?

Maciek: Myślę, że generalnie można by je określić jako “brak szacunku dla czasu czytelnika”. Chodzi o to, że niektóre teksty są zbyt długie i zbyt przegadane. Nie mają jasnej struktury. Są bardziej strumieniem świadomości przelanym na ekran niż konkretną informacją: z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem.

Ale żeby nie było, że krytykuję bez opamiętania: sam mam sporo podobnych grzechów na sumieniu i za wszystkie serdecznie żałuję. A z czym mamy problem jako twórcy?

Po pierwsze, z tekstami, co do których sami nie jesteśmy przekonani.

Chcąc publikować w miarę systematycznie, trzeba cały czas szukać chwytliwych, gorących tematów. Efekt jest taki, że niektóre z nich bywają robione ewidentnie na siłę.

Po drugie, ze stroną techniczną.

Język polski jest cholernie trudny. Sam do dziś mam problem z przecinkami, pisownią “nie” i innymi rzeczami, do których z racji zawodu nie wypada mi się publicznie przyznawać.

I po trzecie, część twórców boi się wyrażać własne zdanie.

Kasia: Trafiłeś w sedno. Oddałeś to, co sama czuję tworząc i czytając cudze teksty. Ale co do tego ostatniego, myślę, że to wynika z bardzo prostej przyczyny – boimy się hejtu. Jak Ty sobie z nim radzisz?

Maciek: Jak radzę sobie z hejtem?

Nie przejmuję się nim. Lekceważę go. Nie biorę do siebie. Mam go gdzieś albo jeszcze głębiej. Olewam go i hejterów ciepłym moczem. Śmieję się z niego.
Żartowałem.
Nie radzę sobie wcale.

Kasia: No właśnie… Ja też strasznie przeżywam każdą uwagę. Czasem jeden złośliwy komentarz potrafi zrujnować całą wiarę w siebie.

[Tu mała uwaga do Ciebie, Drogi Czytelniku. Jeśli doceniasz danego twórcę, autora, blogera to powiedz mu o tym! Napisz maila, zostaw komentarz, polub. Przez większość naszej pracy siedzimy 1:1 z komputerem, jedno Twoje zdanie może zmienić wszystko!]

A skoro o potędze słów mowa. Zawodowo zajmujesz się tworzeniem przyciągających nagłówków, ofert, treści – zdradź nam chociaż jeden ze swoich sekretów.

Maciek: Przede wszystkim kieruję się intuicją.

Staram się wejść w skórę odbiorcy tekstu (to zajęcie wymagające swoistej empatii). Kiedy piszę dla kobiet po sześćdziesiątce, jestem przez te parę minut kobietą po sześćdziesiątce. Kiedy tworzę tekst dla mężczyzn szukających płytek do łazienki, staję się facetem, który rozmarzonym wzorkiem patrzy na świeżo wylaną betonową wylewkę. I tak dalej.
Coś jak Mel Gibson w filmie “Czego pragną kobiety”.

Kasia: Robisz to, co kochasz – a raczej, jak napisałeś wcześniej “bardziej “lubisz to, co robisz” niż “robisz to, co lubisz”. Co powiedziałbyś osobie, która ma pomysł na siebie, ale boi się, że nie wyjdzie? I co doradziłbyś osobie, która jak Ty chce zostać copywriterem?

Maciek: Co powiedziałbym osobie, która ma gotowy pomysł na siebie? Żeby zdradziła, jak udało się jej go znaleźć Szczerze zazdroszczę ludziom, którzy są stuprocentowo pewni tego, co chcą w życiu robić.
Przy okazji, bardzo podoba mi się to, co widziałem w Twoim filmiku na YouTube. Mam na myśli fragment mówiący o tym, kiedy pyta się dzieci, kim chciałyby być, jak dorosną. Że jeśli dziewczynka mówi, że marzy o byciu tancerką, to wcale nie znaczy, że faktycznie chce tańczyć, tylko być może pragnie uznania, oklasków, czyjejś uwagi. Tak to przynajmniej zrozumiałem. [Tu link do filmu, o którym wspomina Maciek]
To ciekawe spostrzeżenie, bo każe się zastanowić nad naszym najgłębszym poziomem “dlaczego”. Rozumiesz, Simon Sinek i te sprawy. A jak zachęciłbym kogoś, żeby nie bał się porażki? Pewnie pojechałbym jej cytatem z Jobsa albo Marka Twaina. A może przyznałbym mu rację?
Kurcze, nie wiem.
Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Same porażki też są różne. Jedne dają kopa w górę, inne spychają w taki dół, z którego trudno potem się wygrzebać.
Co doradziłbym komuś, kto chce zostać copywriterem? Heheh
Zapytałbym go, dlaczego tak naprawdę ma takie myśli. Czy lubi pisać, czy zależy mu na prestiżu, bo obejrzał Mad Mena, czy na pieniądzach, czy może na czymś jeszcze innym?

Jeśliby jednak ten ktoś miał silny “ciąg na bramkę”, czyli naprawdę chciał zostać copywriterem, to niech będzie uparty i wytrwały.

Z perspektywy czasu widzę, że to jest w tym wszystkim najważniejsze. Bardzo wielu się za bierze za pisanie, ale wydaje mi się, że całkiem sporo odpada po drodze.

Kasia: Maćku, nie mam więcej pytań. Dziękuję, że znalazłeś czas, żeby na nie odpowiedzieć :))))

Maciek: To ja dziękuję 🙂

Maciek jest kreatywnym copywriterem i blogerem. Na swojej grupie uczy jak zrobić wpis na bloga, żeby czytelnika wyrwało z butów (do której należy już ponad 5000 osób). Do tego jest moim serdecznym online-kolegą 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *